niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 6

Rozdział 6


Z perspektywy Patricii

- Gaduło, wiem, że to ty szłaś za nami w nocy do piwnicy... - Powiedział Eddie. Pobladłam. Skąd on wiedział. Przecież nikt mnie nie widział, prawda? Już zaczęłam się obawiać konsekwencji ze strony jego i reszty. No, zawsze mogę skłamać. Ale jak to mówi moja babcia ,, Zawsze lepsza jest najgorsza prawda, niż kłamstwo ". Postanowiłam się przyznać. Trudno, jakoś przeżyję.
- ... Przyznaj się, że to byłaś ty, ja to wiem. - Nie miałam wyboru, niż powiedzieć prawdy.
- Skąd wiesz?
- Ty mówisz serio?
- No... Skąd wiesz? - Powtórzyłam pytanie.
- No właściwie to ty mi teraz powiedziałaś. Liczyłem na to, że to będzie żart i się z tobą podroczę. Nie wiedziałem, że się przyznasz do tego. Dlaczego? - Chłopak był mocno zdziwiony.
- Sorki, ale chciałam wiedzieć, czemu prawie co noc wymykacie się.
- Ile usłyszałaś? - Teraz Eddie wydawał się troszeczkę zdenerwowany. Postanowiłam, że nie powiem wszystkiego słowo w słowo.
- Spokojnie. Po pierwsze to nie za dużo, po drugie to połowy nie rozumiem.
- Chwila to ty strzaskałaś wtedy te fiolkę?
- Niestety tak, najpierw was słuchałam, a po chwili usłyszałam w głowie głos... Myślisz, że zwariowałam? - Myślałam, że chłopak, zaraz wybuchnie śmiechem i powie, że sobie coś ubzdurałam, jednak on się zatrzymał i popatrzył na mnie z poważnym wyrazem twarzy.
- Nie, nie myślę tak. Powiedz jaki głos usłyszałaś? - Wydawał się trochę przejęty, a troszeczkę przerażony, co próbował zamaskować
- Taki podobny do syczenia. Mrożący krew w żyłach.
- Co mówił?
- Ty serio mi wierzysz?
- Tak
- Czemu?
- Później ci powiem. Teraz odpowiedz na moje pytanie. Co ten głos mówił?
- Że mam coś znaleźć. Nie pamiętam co, w sumie to my wszyscy. To chyba chodzi o tą całą Sibunę. Mam na to pół roku, inaczej jak nie znajdę to...
- Zginiesz - Dokończył za mnie chłopak, tyle, że skąd on o tym wiedział.
- Skąd to wiesz?
- Bo ja też to słyszałem.
- Ściemniasz. Chcesz mnie tylko wystraszyć. Bardzo śmieszne. Hahaha, ale się uśmiałam - Byłam trochę zirytowana. Ja tu się decyduję, na chwilę szczerości, a on się ze mnie wyśmiewa.
- Chciałbym, ale niestety to jest prawda. Zanim cokolwiek powiesz. Powiem, że później ci wyjaśnię wszystko.
- No dobrze. Czyli nie nabijasz się ze mnie? - Powiedziałam, żeby się upewnić.
- Nie. Więc to ty...
- Co ja? Jestem tą całą drugą Wybraną? Wychodzi na to, że tak.
- Masz coś w kształcie Oka Horusa?
- Tak. Taki sam wisior jak ma Nina.
- Skąd wiesz, że ona ma taki?
- Widziałam jak otwierała piwnicę - Uśmiechnęłam się lekko.
- Masz ten medalion przy sobie?
- Nie. Mam go w pokoju.
- Czyli Amber i reszta Sibuny już wiedzą, że to ty.
- Skąd?
- ....
- No mów. - Zaczęłam się już wkurzać. Jak na potwierdzenie, gdzieś niedaleko usłyszeliśmy grzmot. A więc będzie burza. Z ciemnego nieba, zaczęły spadać pierwsze krople deszczu. A my nadal staliśmy w jednym miejscu i raczej nie mieliśmy zamiaru stąd iść, dopóki nie skończymy rozmowy.
-Amber miała przeszukać twoje rzeczy
- Że co? - Teraz byłam już na maxa wkurzona
- No niestety, musieliśmy wiedzieć o kogo chodzi.
- No to się dowiedziałeś. To co teraz zrobicie?
- Pewnie dołączysz do Sibuny.


Z perspektywy Eddiego.

Łał dowiedziałem się więcej niż chciałem. To miał być żart, chciałem się z nią podroczyć. A okazało się, że to ona jest Wybraną. Nagle przypomniała mi się moja dzisiejsza wizja. Czy Patricia za pół roku, naprawdę będzie tak wyglądać? Zrobię wszystko, by tak się nie stało. Na samą myśl o tym zadrżałem. Polubiłem tą dziewczynę. Która stała teraz naprzeciwko mnie cała mokra. Zorientowałem się, że już dobrą chwilę stoimy w ciszy. A deszcz zaczął mocniej padać. Burza się zbliżała, a my mieliśmy spory kawałek do przejścia. Po co wybrałem dłuższą drogę, teraz obydwoje będziemy chorzy.
Patricia przyglądała mi się, w sumie to oboje patrzyliśmy na siebie, gdy zrobiła się naprawdę silna ulewa, zacząłem się śmiać.
- Z czego się śmiejesz?
- Z ciebie
- Ze mnie? Przecież nic nie zrobiłam
- Ty nie, ale deszcz tak. Wyglądasz jak szop pracz. - Wyciągnąłem z kieszeni telefon i zrobiłem dziewczynie zdjęcie, gdy jej je pokazałem, ona zaczęła się śmiać razem ze mną. W sumie dla tego ja polubiłem, nie zwracała uwagi na swój wygląd. Była inna. Zdecydowanie inna, ale pozytywnie. Na przykład weźmy taką Amber zaraz by histeryzowała. Gdy oboje się uspokoiliśmy zobaczyłem, że Pati się trzęsie. W sumie nic dziwnego, miała na sobie bokserkę, która była już cała mokra. Jako, że wychowywała mnie tylko mama, a wychowała mnie w miarę swoich możliwości na dżentelmena, ściągnąłem swoją skórzaną kurtkę, bez której się nigdzie nie ruszałem i podałem ją dziewczynie.
- Co ty robisz? Zakładaj ją z powrotem, będziesz chory. - Pati zaczęła zaprzeczać, ale niestety mi się nie da odmówić.
- Ohh..Gaduło bierz ją zanim się rozmyślę. Ja nie będę chory. Mam dużą odporność. - Wcisnąłem kurtkę do ręki dziewczyny i odszedłem kawałek, by Pati nie rozmyśliła się i nie oddała mi jej. Po paru sekundach dołączyła do mnie i szliśmy powoli w kierunku domu Anubisa.
- W sumie to ładnie ci w niej. No, nie licząc tego, że nadal wyglądasz jak szop pracz. - Gaduła trzepnęła mnie w ramię. I oboje uśmiechnęliśmy się do siebie.
- Dziękuję, za komplement i za to że mi ją pożyczyłeś
- Nie może być. Ty mi za coś dziękujesz.
- Nie przyzwyczajaj się do tego
- Nie mam zamiaru, ale tak szczerze to jesteś pierwszą dziewczyną której tą kurtkę pożyczyłem.
- Serio? Zawsze musi być ten pierwszy raz - Pati uśmiechnęła się do mnie. Wyglądała ładnie nawet w deszczu. Czy ja o tym serio pomyślałem? Co we mnie wstępuje? Całą drogę do domu sprzeczaliśmy się. Deszcz padał coraz mocniej o ile to było możliwe. Gdy wreszcie doszliśmy do domu, byliśmy cali przemoczeni. Powoli weszliśmy i gdy tylko stanęliśmy w holu cała Sibuna rzuciła się na mnie z dobrymi wieściami, a Patricie "odepchnęli".
- Mamy dobre wieści!
- Dziś o 24.00...
-... Spotkanie Sibuny.
- Wiemy kto jest Wybraną. - Każdy krzyczał przez siebie. Nie dopuścili mnie dogłosu. Popatrzyłem w stronę Pati. Ta kiwnęła głową i zrozumiałem, że chce im powiedzieć, że to ona jest Wybraną. Jednak ja ją uprzedziłem.
- Cisza!!! Dajcie mi teraz cokolwiek powiedzieć!!! Ja też wiem kto jest Wybraną. Jest nią Gaduła. Ona też o tym wie. - Wzrok wszystkich skierował się w stronę Pati. Dziewczyna zaczerwieniła się. Chciała już coś powiedzieć, gdy po przedpokoju weszła Trudi.
- O Boże. Gwiazdki. Jak wy wyglądacie!!! Jesteście cali mokrzy. Do pokojów przebrać się w coś suchego. I przyjdźcie zaraz do kuchni przygotuję wam coś ciepłego do jedzenia. - Po czym wyszła do kuchni. Ja zmierzyłem do swojego pokoju, a Trixie do swojego.

                                                                                       

Nawet jestem zadowolona z tego rozdziału. Mam nadzieję, że wam też się podobał. A właśnie dziękuję, za komentarze pod ostatnim postem. To bardzo motywuje do dalszego pisania. Nie piszę ile ma być komentarzy, ale proszę byście jak przeczytali skomentowali, wtedy wiem, że ktoś to czyta.

Do zobaczenia
Stevie ;*

11 komentarzy:

  1. Boski:) fajnie, że dodałaś. Ja mam już połowę napisaną. Zajrzyj na mojego drugiego bloga, dostosuj się do instrukcji a twój blog zostanizrecenzowany:)

    OdpowiedzUsuń
  2. super kocham te twoje opowiadania mam nadzieje ,że napiszesz jeszcze jeden i to jak najszybciej.Zapraszam do siebie pojawiło się nowe opowiadanko ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział. Pati Wybraną? Nieźle, nieźle...
    Czekam na następny! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. super :D ja chce następny ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy dodasz następny? Bo się doczekać nie mogę. Mogłabyś polecić mój blog? Byłabym bardzo wdzięczna. Jak chcesz napisze recenzje twojego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowy powinien pojawić się jutro albo w czwartek. W następnym poście polecę twoje blogi. ;) Ja również byłabym bardzo wdzięczna, jakbyś napisała recenzje mojego bloga ;3

      Usuń
  6. Mówisz jak ktoś przeczyta? No to Boski ♡ co z tego, że spóźniona 2 lata.

    OdpowiedzUsuń