niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 18

Rozdział 18


Z perspektywy Patricii



A chłopak wciąż czekał na odpowiedź...
- Siedzę tu z tobą teraz, bo nie mam co robić. - Powiedziałam poważnym tonem. Gdy Eddie to usłyszał odwrócił się plecami w moją stronę udając obrażonego.
- Och. No nie fochaj się. Żartowałam. - Położyłam rękę na jego ramieniu. Nadal siedział niewzruszony. Podejrzewałam, że udaje. Bo on doskonale wiedział, że ja uwielbiam spędzać z nim czas. Tylko przy nim jestem prawdziwą sobą. No chociaż po części. Daleko mi jeszcze do tej dziewczyny która była przed tą "mroczną". Nie chciałam nikomu pokazywać swoich uczuć. Pokazywać, że niektóre słowa ranią mnie. Mimo moich wcześniejszych postanowień coraz częściej zaczęłam uwalniać emocje panujące wewnątrz mnie. Wszystko za sprawą pewnego chłopaka, który właśnie siedział do mnie plecami. Teraz to ja udawałam obrażoną. Tak naprawdę to nawet nie udawałam, tylko nie odzywałam się, ponieważ zatraciłam się w swoich myślach. Ciekawe jaki Eddie był zanim przyjechałam do domu Anubisa? Joy mówiła mi, że podrywał wszystkie dziewczyny. Teraz też podrywa. Widocznie taki typ chłopaka. Mimo, że wszystkie dziewczyny podrywa, dla mnie jest prawdziwym przyjacielem. Ktoś szturchnął mnie w ramię. Zdezorientowana spojrzałam z stronę tej osoby.
- Myślałem, że zapomniałaś już, że tu siedzę.
- Nie skąd. Tak sapiesz, że się nawet pomyśleć nie da.
- Heheh... Ale śmieszne. A nad czym tak myślisz? - Zapytał ciekawy.
- Nad wszystkim i niczym.
- A może dokładniej?
- Jakby to było, gdyby nie przeniosła się w tym roku do domu Anubisa.
- Jak nie w tym to w następnym.
- Myślę, że coś kazało mi tu przyjechać. Przeznaczenie, czy coś takiego. Rozumiesz? - Zapytałam Eddie'go. Wiedziałam, że doskonale mnie rozumie. Chłopak chwycił moją dłoń.
- Wiesz jakby to było gdybyś się tu nie przeniosła? - Pokiwałam przecząco głową. - Nie poznałbym takiej wspaniałej przyjaciółki jaką jesteś. - Na te słowa zalały mnie od środka dwie fale różnych uczuć. Jedno z nich to było przyjemne ciepło. Wiedziałam, że chłopak mówi prawdę. Ale także coś tak jakby ukuło mnie od środka. Tak jakby smutek, złość, żal. Tylko o co? Siedziałam właśnie z moim najlepszym przyjacielem, z chłopakiem którego włosy aż proszą by je dotknąć i się nimi pobawić, i którego oczy przyciągają. Wyglądają jak ocean, gdzie nie widać końca, a na każdym kroku czekać na ciebie inny kolor błękitu. Za bardzo się rozmarzyłam. Zostawmy te uczucia na razie. Ważne, że na razie nikt mi go nie zabierze. Do czasu. W końcu przyjdzie jakaś laska i zabierze go. Już nie będzie "was" jako przyjaciół. Nawet jako kolegów. Zaczął szeptać mi jakiś głos w głowie. Starałam się go ignorować.
- To co teraz robimy? Zostało jeszcze jakieś 20 min. do końca pierwszej lekcji. - Odezwał się po chwili milczenia chłopak.
- Nie mam pojęcia. Możemy poprzeglądać jakieś książki i poszukać czegoś przydatnego dla Sibuny.
- Możemy. A chce ci się?
- Mi jest obojętne. Równie dobrze możemy jeszcze pogadać.
- Druga opcja jest bardziej kusząca. - Powiedział z uśmiechem.
- Okey. - Czyli teraz już nic na temat mojego przeznaczenia nie poszukam. Trudno, po lekcjach pójdę na obiad i przyjdę tu z powrotem. Sama. Na razie nikt o tym wiedzieć nie może.




****



Skończyła się właśnie czwarta lekcja. Za dwie godziny dopiero kończymy. Jeszcze tylko tyle wytrzymać. Razem z Eddie'm przyszliśmy na drugą lekcję. Powiedzieliśmy nauczycielce, że się źle rano "poczułam" i chłopak został ze mną, ponieważ Trudy gdzieś wyszła. Oczywiście panna Jenkins nie uwierzyła w to i skończyło się to dla nas karą w poniedziałek. Jakoś przeżyję.
Właśnie była długa przerwa. Wszyscy uczniowie byli na stołówce i zajadali się lunchem. Oprócz mnie. Ja nie byłam głodna więc wolnym krokiem udałam się do sali teatralnej. Nie było tam nikogo. Tym lepiej dla mnie. Weszłam i usiadłam na kanapie. Jestem dziś za bardzo rozkojarzona. Nie potrafię się na niczym skupić. Rozejrzałam się po sali. Nic się nie zmieniło. W sumie co miało? Krzesła tak samo poustawiane. Kurz nie starty z mebli. No scenie stoi jak zwykle fortepian. Wszystko tak jak przedtem. Zaraz. Na scenie stoi fortepian?! Wcześniej go tam nie było. Serce zabiło mi szybciej.
Podeszłam niepewnym krokiem w stronę instrumentu. Usiadłam na krześle stojącym przy fortepianie. Ściągnęłam gumkę z ręki i związałam nią włosy. Przejechałam dłonią po klawiszach. Nacisnęłam delikatnie palcem na jeden z nich. Po sali rozniósł się dźwięk. Poczułam przyjemne uczucie w sercu. Brakowało mi tego. Ponowiłam swoją czynność, naciskając coraz to inne klawisze. W uszach słyszałam przyjemne dźwięki. Czułam się w swoim żywiole. Mimo, że miałam dłuższą przerwę, nie zapomniałam nic a nic. To coś tkwiło cały czas we mnie. Pamiętałam wszystko. Ostatni raz grałam na fortepianie cztery lata temu. Na fortepianie grać nauczył mnie mój tata. Miałam wtedy pięć lat. NIE! Pomyślałam. Nie będę teraz wracała do przeszłości. Grałam dalej. Piosenkę którą napisałam kiedyś. Chyba zacznę częściej grać na fortepianie. Wyszło mi to na dobre. Usłyszałam dzwonek na lekcję. Wstałam i ruszyłam w kierunku sali lekcyjnej.
- Poczekaj! - Usłyszałam za sobą męski głos. Oczywiście wiedziałam do kogo on należy.
- Okey, ale szybciej Eddie. - Nawet się do niego nie odwróciłam. Ale wiem, że na pewno się uśmiechał.
- Co robiłaś całą przerwę? Nie umiałem cię znaleźć. Gdzie byłaś?
- Byłam w sali teatralnej. - Odparłam bez zastanowienia.
- Po co?
- Tak posiedzieć. I po rozmyślać. - Skłamałam. Coraz częściej mi się to zdarzało. Eddie przyjrzał mi się podejrzliwie. - Co się tak patrzysz?
- Tak sobie. Nie można?
- Nie. Wkurza mnie to.
- Okey, okey. Nie bulwersuj się tak. Złość piękności szkodzi.
- Dobre sobie. Ja i piękna? - Zaśmiałam się
- No tak. Większość chłopaków w szkole stwierdzi, że jesteś ładna.
- Są ślepi i głupi. Żadna filozofia. - Prychnęłam.
- Ja też? - Spojrzałam na niego zdziwiona.
- Uważasz, że jestem ładna?
- Nie żartowałem. - Trzepnęłam go w ramie. - A tak naprawdę to jesteś nawet, nawet. No cóż. Muszę mieć ładną, żonę, żeby Eleanor miała w przyszłości powodzenie wśród chłopców.
- Udam, że nie słyszałam. - Przewróciłam oczami.
- To dobrze. - Weszliśmy do klasy i usiedliśmy na swoich miejscach. Czytaj : ja z Eddie'm. Do klasy wszedł dyrektor Sweet. Świetnie. Kolejna z cyklu ''ciekawa'' lekcja z Sweet'em. Jakże cudownie. Lepiej być nie mogło. Z racji tego, że nie miałam zamiaru nawet słuchać słów dyrektora, wzięłam kartkę i długopis i zaczęłam zastanawiać się nad tekstem piosenki. Mojej piosenki.




Z perspektywy Eddie'go.



Widziałem ją. Była niesamowita. Nie rozumiałem tylko dlaczego to ukrywała. Wiem, że pewnie wiecie o kogo mi chodzi, ale i tak wyjaśnię. Gdy była teraz długa przerwa siedziałem na stołówce i czekałem na przyjaciół. Pierwszy na miejscu zjawił się Alfie. W sumie logiczne. Po chwili zjawiła się cała reszta domu Anubisa. Poprawka prawie wszyscy się zjawili z wyjątkiem Patricii. Dokończyłem lunch i poszedłem poszukać Pat. Po dość nieowocnych poszukiwaniach kapnąłem się, że do jeszcze jednego miejsca nie zajrzałem. Mianowicie sali teatralnej. Była tam. Stanąłem w progu i zastanawiałem się czy wejść. Trixie mnie jeszcze nie zauważyła. Była zajęta. Siedziała przy fortepianie i myślała nad czymś. Po chwili dotknęła dłońmi klawiszy. Następnym razem, gdy dotknęła instrumentu po sali przeszedł przyjemny dźwięk.
Brunetka zaczęła grać. Zatraciła się w swoim świecie i nadal nie miała pojęcia, że ktoś ją obserwuje. Była niesamowita. Ani razu w całym utworze nie słyszałem, by nacisnęła przez przypadek jakiś zły klawisz. Gdy skończyła spojrzała zdziwiona na swoje dłonie i myślała. W tamtej chwili chciałem wiedzieć o czym. W tej też. Miałem zamiar podejść do Pat, ale rozległ się dzwonek. Schowałem się szybko za drzwiami i poczekałem aż wyjdzie. Gdy dziewczyna oddaliła się na wystarczającą odległość. Zawołałem ją. Spytałem się jej gdzie była. Odparła, że w sali teatralnej. Spytałem jej się dlaczego. Skłamała. Zauważyła, że wiem o tym kłamstwie. Postanowiłem nie drążyć tematu. Razem z Trixie udaliśmy się na lekcję. I teraz siedzę tu. Na jakże nudnej lekcji pana Sweet'a. Za jakie grzechy mamy wszyscy tak cierpieć?
- Co tak piszesz? - Zapytałem Gadułę.
- Nic.
- Wiesz, że mi możesz powiedzieć.
- Wiem.
- To co piszesz? - Zawahała się. Spojrzałem w jej oczy. Wiedziałem, że zaraz wymięknie.
- Echh.... Nową piosenką. - Powiedziała i zaczerwieniła się. Uśmiechnąłem się do niej.
- Jak skończysz to dasz przeczytać?
- Nieee...
- Dlaczego?
- Bo nie lubię jak ktoś czyta moje teksty.
- Nawet ja?
- W szczególności ty. - Uśmiechnęła się zalotnie.
- Raaaanisz.... - Udałem zranionego. - Jak możesz? Kobieto czy ja ci coś kiedyś zrobiłem?
- Urodziłeś się. - Odparła bez namysłu. Wiedziałem, że tylko się ze mną droczy, ale mimo wszystko zabolało to trochę.
- Co dzisiaj zamierzasz robić? - Zapytałem z nadzieję, że może wyjdziemy do kina z resztą czy coś.
- Mam już coś w planach z Joy. Wiesz nie chciałabym jej wystawić.
- Joy?! - Odwróciłem się do przyjaciółki Pat, siedzącej za nami.
- Co?
- Zaplanowałaś coś na dzisiaj z Trixie?
- Że co??? - Wydała się zdezorientowana. Spojrzała w stronę Pat. - A taaaak. Idziemy dziś na.... Zakupy. - Uśmiechnęła się nerwowo.
- Czy ja usłyszałam słowo ZAKUPY? - Wydarła się podniecona Amber.
- Nieeee... - Zaprzeczyliśmy ja, Pat i Joy.
- CISZA! - Uciszył nas pan Sweet. Ale nie na długo.


Z perspektywy Joy


Jak ja im zazdroszczę. Wszyscy twierdzą, że Patricia i Eddie do siebie pasują. Oni pewnie też o wiedzą, ale nie chcą się do tego przyznać przed samymi sobą. Trzeba będzie coś zrobić. Nie mam pojęcia o co chodziło Pat z tym, że się na dziś umówiłyśmy. Nie miałyśmy nic w planach. Ale skoro zrobiła minę zbitego psiaka, to trzeba będzie ją kryć. Co mi szkodzi? Eddie naprawdę się zmienił od tamtego roku. To jest prawie niemożliwie. W zeszłym roku co dwa tygodnie miał nową dziewczynę. A w tym jeszcze żadnej. Czyżby Trixie tak na niego podziałała? Czy oni nie widzą tego, że muszą być razem? Jeśli nie, ja z Ambs coś wymyślimy. Do końca roku szkolnego będą na stówę razem.



                                                                                                          


Ughhhh.... Możecie mnie zabić za ten rozdział! Wiem, że wyszedł fatalny. No cóż brak talentu. Za dużo opisów za mało dialogów. ;-; Mówi się trudno i płynie się dalej, płynie, płynie... Link ( Tak wiem jestem nienormalna, ale cóż mama mnie taką urodziła xd )
Ostatnio przeglądałam filmiki na yt z Peddie z 3 sezonu i zaczęłam się zastanawiać czy ja nadal ich lubię. 3 sezon do dupy. Sorki za wyrażenie, ale taka jest prawda. Jak można było tak zniszczyć postacie? Już mniejsza z tym, że w finałowym odcinku Peddie znów jest razem. Ale ja nadal nie mogę tego pojąć jak mogli zrobić z bohaterów taki coś? O Jeroy się nawet nie wypowiadam, bo szkoda słów. Ale Pat? Zamiast niej wstawili jakąś dziewczynę z kręconymi włosami i bez tego swojego zadziornego charakteru. To samo Eddie. To nie ten zabawny Eddie który był w 2 sezonie. Tylko teraz jest jakiś Eddie z ulizanymi włosami i
charakterem jak jego ojciec. Jest za poważny. Jak w tym całym filmie ( którego swoją drogą nie umiem się doczekać, bo naiwnie wierzę, że zobaczę starą Sibunę i stare postacie ) bohaterowie, będą tacy sami jak w 3 sezonie idę skoczyć z krawężnika. Tak jak pisała w komentarzu Sapphire ♥ składamy się na prostownicę dla Pat, by w filmie wyglądała jak człowiek. Aj hejt ju Waldzio -,-
Ech... Będę musiała w opowiadaniu wyswatać kogoś z Joy, by biedulka nie zniszczyła mi związków, ale o tym kiedy indziej.
Po narzekałam, po narzekałam to mogę kończyć.

Do następnego rozdziału

Stevie ;3

20 komentarzy:

  1. świetne, ekstra, super... błagam jak masz napisany jeszcze jeden dodaj szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma chyba wystarczającej ilości słów, aby opisać ten rozdział (A może jest, tylko ja jestem zbyt leniwa xD). Rozdział Genialny i czekam na następny ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak można tak genialnie pisać? Chyba się zakochałam *_*
    Mój kochany stary Edzio <3 Nie znam ulizanego Sweet Juniora z 3 sezonu. Patrząc na najnowsze odcinki, Fabian jest bardziej rozrywkowy. very shock O_O
    Cudne to jest (*le chyli czoła) <3 Mam nadzieję, że też się kiedyś tak nauczę xd Piszesz świetnie, tak lekko, przyjemnie... Wszyscy mają swoją osobowość (nie jak dupny 3 sezon) no i ogólnie super nooo ^ ^
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej. Bardzo dziękuję. Takie słowa dużo dla mnie znaczą. ;) Ja za to chciałabym się nauczyć pisać tak jak ty <3
      Masz rację Fabian stał się bardziej rozrywkowy. Jest mniej poważny niż Eddie. Jedyna nadzieja w filmie. Może tam wszyscy się opamiętają.

      Usuń
  4. super ja nie lubię eddiego i fabania patrcia szkoda gadać rodział super
    masz talent

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam twoje opowiadania także właśnie za to, że postacie mają swoje charaktery i dialogi nie są takie sztuczne, bez emocji. Co tu dużo pisać. Czekam z niecierpliwością na kolejną część.

    OdpowiedzUsuń
  6. SPAM!

    Zapraszam na mój nowy odcinek ;)) Skomentujesz?
    http://fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com/2013/05/odcinek-5-cz1-to-czemu-tego-nie-zrobisz.html

    OdpowiedzUsuń
  7. zapraszam na mojego bloga :)

    http://sibunastory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. JEJKU ZAKOCHAŁAM SIE W TWOICH OPOWIADANIACH! WCZORAJ SIEDZIAŁAM DO 1 W NOCY I CZYTAŁAM OD 1 ROZDZIAŁU... DZISIAJ JUZ DOSZŁAM TU ! MASZ WIELKI TALENT, WRECZ OGROMNY. KOCHAM CIE PO PROSTU ! CZEKAM NA NEXT Z NIECIERPLWOSCIA. /MM

    OdpowiedzUsuń
  9. Suuper!Czekam na next z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
  10. faaajnie kiedy następny ???

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny..kiedy nowy? ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. kiedy next ??? już się doczekać nie mogę !!

    OdpowiedzUsuń