wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 27 cz.2





Patricia Williamson obudziła się obolała i zdrętwiała po ciężkiej nocy. Przez cały swój niespokojny sen, nachodziły ją koszmary. Związane z Sibuną, z Setem, Rufusem, z tą dziwną, małą dziewczynką i z Eddie'm. Brunetka leżała na łóżku nie zdolna się poruszyć. Widać  wczorajsze bieganie po deszczu miało swoje minusy. Przewiało ją. Cała się trzęsła. Jednak Trixie nie zwróciła na to najmniejszej uwagi. Była pewna, że to przez niewyspanie się.
- O! Wstałaś już! Witamy nowy piękny tęczowy dzień! -Zawołała Amber widząc Patricie przez lustro.
Panna Millington była właśnie w trakcie odprawiania swoich codziennych rytuałów związanych z urodą.
- Znowu naoglądałaś się kucyków Pony? - Zapytała Williamson zmuszając swoje ciało do posłuszeństwa. Niezdarnie z czołgała się się z łóżka i podeszłą do szafy, w celu wybrania jakiegoś ubrania ( czyt. ohydnego mundurka szkolnego ) na dzisiejszy dzień.
- A wiesz, że tak? Wczoraj obejrzałam po raz 20 Tęczowa przygoda Pony. Nawet ma być podobno sequel. Pójdziesz ze mną prawda? - Zapytała z nadzieją blondynka
- Alfie z tobą pójdzie. Ja nie zniosłabym twojego płaczu po filmie.
- Zignoruje to. Ty po prostu nie masz serca. A tak w ogóle to nawet dzisiaj mi się śniło, że jestem różoffym jednorożcem. Jako zwierzątko też wyglądam idealnie - Pisnęła szczęśliwa Amber.
- Też bym chciała taki sen. - Powiedziała brunetka, po czym pożałowała, że wypowiedziała te słowa. Chodziło jej o to, że wolała by już śnić o jednorożcach, niż mieć przez całą noc koszmary. Jednak Amber nie wiedząc o tym , już podbiegła do Patricii i zaczęła opowiadać swój barwny sen ze wszystkimi szczegółami. Williamson uciekła przed blondynką do łazienki, by wyszykować się na dzisiejszy dzień. Pierwszy raz w swoim życiu dziewczyna musiała użyć korektora, by zamaskować wory pod oczami jednak wiedziała, że i tak będzie widać, że miała ciężką noc. Gotowa na nowy dzień zeszła na śniadanie. Wszyscy już przy stole siedzieli.
- Ktoś miał ciężką noc? - Zapytał Jerome z drwiącym uśmiechem.
- Siedź cicho. - Warknęła brunetka. Nie chciała już na dzień dobry kłócić się z Clarkiem. Miała już
wystarczająco problemów. Zauważyła, że Miller'a jeszcze nie było. Dziewczyna zaczęła jeść tosty przygotowane przez Trudy. Jednak nie była głodna. Zjadła tylko trochę i postanowiła iść już do szkoły nie czekając na swojego kolegę. Patt wstała od stołu, zrobiła jeden krok i zakręciło jej się w głowie. Jedyne co pamiętała przed straceniem przytomności to krzyki wszystkich, i odgłos upadku. A potem już tylko ciemność.
W tym samym momencie co Patricia zemdlała, do jadalni akurat wchodził Eddie. Gdy zobaczył dziewczynę przewracającą się, szybko do niej podbiegł. Jednak zdążyła już upaść na podłogę. Podniósł Williamson i przeniósł ją na kanapę. Trudy już przyniosła okład. Wszyscy martwili się stanem dziewczyny. Niestety uczniowie musieli iść do szkoły. W akademiku została tylko opiekunka, brunetka i Miller, któremu pozwoliła Trudy zostać by poczekał, aż jego przyjaciółka odzyska przytomność.
Patricia powoli wracała do żywych. Czuła, że ma mokry ręcznik na głowie, i że ktoś trzyma ją za rękę. Powoli zaczęła otwierać oczy. Pierwsze co zobaczyła to jasność, ale z czasem jej wzrok zaczął się przyzwyczajać. Wiedziała kto trzyma ją za rękę. Nie musiała tego 'kogoś' widzieć. Po prostu czuła to. Obróciła głowę w kierunku chłopaka. Ten siedział uśmiechnięty, że dziewczynie nic poważnego się nie stało.
- Nie strasz nas już więcej. Trudy już chciała dzwonić po pogotowie. - Powiedział Eddie z wyraźną ulgą wypisaną na twarzy.
- Ile byłam nieprzytomna? - Zapytała brunetka powoli siadając. Cała się trzęsła.
- Dwadzieścia minut. Dziwię się, że Trudy wcześniej nie zadzwoniła po lekarza.
- Gdzie są wszyscy?
- W szkole.
- A ty zostałeś. Wzorowy uczeń? - Zaśmiała się. Od paru dni czuła, że jej relacja z Eddie'm jakoś się poprawiła.
- No niestety. Widzisz? Sprowadzasz mnie na złą drogę. - Blondyn też uśmiechnął się. Patricia postanowiła wstać z kanapy i iść do kuchni. Oczywiście nie obyło się bez paru chwiejnych kroków. W czym pomógł przyjaciółce Miller. Williamson weszła do kuchni i wzięła z apteczki Apap. Gdy połknęła tabletkę ujrzała pytające spojrzenie chłopaka.
- No co? Głowa mnie boli.
- Trza było mniej wczoraj pić. - Oboje zaśmiali się. Gdy Trixie miała zamiar odpowiedzieć blondynowi do kuchni weszła ich opiekunka.
- Jak się cieszę, że nic ci nie jest. Gwiazdko. Już chciałam dzwonić po karetkę. - Powiedziała i przytuliła dziewczynę. - Czujesz się już lepiej?
- Tak. Wzięłam tabletkę, ale spokojnie nic mi nie jest. - Opiekunka dotknęła czoła dziewczyny.
- Masz gorączkę. Co wzięłaś?
- Apap.
- To dobrze. Powinien zwalczyć temperaturę. - Powiedziała Trudy - A teraz zbierać się do szkoły. -Dodała i wyszła.
- To co teraz? - Zapytał uwodzicielsko Miller
- A co ma być? - Odpowiedziała niewinnie Patt.
- No co robimy? Jakiś film? Pogadamy? Idziemy gdzieś?
- Tak idziemy. Do szkoły. Nie ma wagarów.
- Osz ty niewdzięcznico. Ja tu siedzę przy tobie, martwię się o ciebie, a ty nawet nie chcesz wagarować ze mną? - Blondyn zrobił minę zbitego psiaka, który został strasznie skrzywdzony przez los. Jednak na Patricię takie chwyty nie działają ta zrobiła współczującą minę i powiedziała
- Przykro mi, dbam o twoją edukację. - Za co chłopak dał jej kuksańca w bok.
- No to chodź. Bo spóźnimy się na drugą lekcję. - Eddie podał rękę dziewczynie i ruszyli w kierunku drzwi. Po drodze jeszcze wzięli swoje plecaki, kurtki i parasol i wyszli. Szli nie spiesząc się. Do następnej lekcji mieli jeszcze trochę czasu więc postanowili przejść się. Na dworze, kropiło tylko trochę więc nie mieli czym się przejmować.
- A tak właściwie to co ty robiłaś wczoraj jak zwiałaś z lekcji? - Zapytał po długiej chwili milczenia Eddie.
- Nie twoja sprawa. - Uśmiechnęła się do niego Patt.
- Mi nie powiesz?
- No nie.
- Ranisz. - Powiedział Miller po czym znowu zrobił minę zbitego psiaka.
- Jak mi przykro. Byłam wczoraj na spacerze.
- W taką pogodę?
- No co nie można?
- Czy ja ci kobieto coś mówię? - Oboje uśmiechnęli się do siebie. Zaczęli patrzeć sobie w oczy. Obydwoje
zdali sobie teraz sprawę jak blisko znajdują się ich twarze. Gdyby któreś z nich się lekko przesunęło, dotykali już by się nosami.
-Wiesz jest taka sprawa. - Powiedział po chwili Eddie.
- Jaka? - Zapytała Patricia. Zazwyczaj nienawidziła takich sytuacji bardzo romantycznych, ale ta wydawała jej się jakaś tak inna, wyjątkowa.
- Bo.... wiesz....
- Co wiem?
- No.... Bo...
- Bo...?
- Od....
- Wydusisz to z siebie czy nie? - Williamson teraz miała już dość. Chciała uciec. Jednak wciąż trzymała Eddie'go za rękę. Ten wziął się w garść i na jednym oddechu powiedział.
- Odpewnegoczasuczujędociebiecoświęcejniżtylkoprzyjaźń - Brunetka w połowie nie zrozumiała tego co chłopak powiedział. Domyślała się.
- Możesz powtórzyć?
- Podobasz mi się. - Teraz Patricie zamurowało. Tego się nie spodziewała. Wszyscy chcieli tego by oni byli razem, ale ona myślała, że to się nie spełni. Na początku nawet nie chciała. Ale teraz? Sama nie wiedziała. Williamson nie była typem dziewczyny, która tylko marzy by znaleźć księcia z bajki. Potrafiła o sama o siebie zadbać. Nie była desperatką. Dziewczyna nie miała pojęcia co odpowiedzieć. Pomyślała, że się przesłyszała, więc postanowiła zażartować.
- Wiesz, też się sobie dziś podobam. Włosy mi się nawet jakoś ułożyły. Pomimo tego, że się nie wyspałam wyglądam jako tako. - Trixie była poddenerwowana.
- Nie w takim sensie. Wiesz o co mi chodzi. - Eddie nie ustępował.
- Domyślam się. Czyżby Amber miała rację?
- W czym?
- W tym, że będziemy kiedyś razem? I że do siebie pasujemy?
- Że będziemy razem? Czyli, że ty chcesz...? - Eddie zmieszał się. Nie wiedział co mu w ogóle do głowy strzeliło, że wyznał właśnie swojej najlepszej przyjaciółce, że mu się podoba.
- No nie wiem, a ty? - Patricia też się zmieszała
- Jaa... Nie wiem... - Teraz to oboje milczeli. Każde patrzyło w inną stronę. W końcu Eddie postanowił się odezwać. - A ty? Co do mnie czujesz?
- Ty... Mi się też podobasz... - Williamson wreszcie wydusiła to z siebie. Ulżyło jej. Ale co teraz?
- Więc co robimy? - Zapytał Miller patrząc się na swoje buty.
- Nie wiem... Spóźnimy się! - Zawołała Patt patrząc na zegarek. Za pięć minut zaczynali następną lekcję. - Pogadamy o tym później. Teraz chodź - Dodała i pociągła chłopaka za rękę. Do klasy weszli na równo z dzwonkiem.
Przez wszystkie lekcje unikali się. Nie rozmawiali ze sobą za dużo. Prawie wcale. Dla nich była to dość niezręczna sytuacja. Patt nigdy nie miała takich problemów, Eddie również. To było dla nich coś nowego. Dla Williamson jednak ten dzień wydawał się jakiś wyjątkowo dziwny. Coś było nie tak. Tylko nie miała pojęcia o co chodzi. Teraz cały dom Anubisa siedział na lekcji dyrektora. Akurat w tej klasie ławki były jednoosobowe, więc Miller i brunetka mieli szczęście. Nie musieli ze sobą siedzieć. Oboje chcieli jednocześnie końca lekcji, a jednocześnie nie chcieli. Eddie siedział znudzony i starał myśleć się o pierdołach, a Patricia zastanawiała się co zrobić. Doszła do wniosku, że musi porozmawiać z Joy. Gdy tylko zadzwonił dzwonek brunetka poderwała się i podeszła do przyjaciółki.
- Hej. Możemy pogadać po obiedzie?
- Jasne. I tak nie mam nic do roboty. - Odpowiedziała Mercer i uśmiechnęła się. Zastanawiała się jaką sprawę ma Patt. Dziewczyny wróciły razem do akademika. Po obiedzie poszły do pokoju Trixie i Amber, by porozmawiać.
- Więc o co chodzi? - Zapytała Joy, gdy obie już się usadowiły.
- Dziś, gdy szłam do szkoły z Eddie'm, on powiedział, że mu się podobam.
- Wiedziałam, że to nastąpi! - Mercer była zadowolona.
- Bardzo śmieszne. - Patricia była w gorszym humorze niż swoja przyjaciółka.
- Mniejsza z tym. I co zrobiłaś?
- Powiedziałam, że on mi też się podoba.
- I co?
- I nic.
- Jak to? - Joy była teraz zdezorientowana.
- Przełożyliśmy na później tą rozmowę. I co ja mam zrobić?
- Daj mu szansę. Może będziecie szczęśliwi?
- A jeśli nie? A jeśli to zniszczy tylko naszą przyjaźń? - Patt miała pełno obaw. Z jednej strony skoro już powiedzieli sobie co czują to mogą spróbować, ale z drugiej strony jak się pokłócą?
- Jeśli nie zaryzykujesz, nie będziesz wiedzieć.
- No, ale... - W tym momencie usłyszały pukanie do drzwi. Williamson zamarła. Drzwi otworzyły się, a do środka wszedł Eddie.
- Gaduło, przejdziemy się? - Zapytał niepewnie. Patricia spojrzała na Joy, by ta doradziła jej co zrobić. Ta kiwnęła głową, że powinna się zgodzić.
- Możemy. - Odpowiedziała Trixie. Wstała wzięła kurtkę i ruszyła do wyjścia. Zobaczyła jeszcze, że Mercer uśmiecha się zachęcając ją. Gdy obydwoje wyszli, szli przez jakiś czas w milczeniu. W końcu doszli do pobliskiego parku. Tam usiedli na ławeczce i siedzieli w ciągłej ciszy.
- Toooo.... Co robimy w związku z...? - Zapytała Patt, by przerwać niezręczną ciszę. Tym razem krępowali się w swoim towarzystwie.
- Nie wiem. Moim zdanie moglibyśmy spróbować, ale to zależy czy ty chcesz? - Odpowiedział Miller. Liczył, że może coś się wydarzy.
- Moglibyśmy. - Powiedziała Gaduła.
- Czyli co? Od teraz jesteśmy...
- Parą? Tak - Dokończyła za chłopaka brunetka i oboje przytulili się.
- Gaduła, moja dziewczyna. - Powiedział cicho Eddie, gdy odsunęli się od siebie. Jednak ta odległość była mała. Ich usta dzieliły centymetry, a ciągle się do siebie zbliżali. Gdy już mieli się pocałować Patricia usłyszała, że ktoś ją woła.
- Trixie!
- Patt!


                                                                                                         

O Boże! Tylko mnie nie bijcie za końcówkę. 
Ale tak łatwo się nie dam ;3 
Macie tak jakby Peddie? Macie. Więc cieszyć się. 
Co do rozdziału. Miałam całkowicie inną wizję artystyczną, ale wyszło jak wyszło. 
To wina Tuska ;-; + ogólnie wyszły same dialogi, ale już trudno. 
Inne będą lepsze. I'm promise.
Zaktualizowałam zakładkę 'Postacie' więc znajduje się tam zupełnie coś innego. Nowe informacje o bohaterach. W tym dwie nowe postacie, które niebawem pojawią się w opowiadaniu. 
Dziękuję, za komentarze i nominację. Duuuużo ich. ;)
Macie może jakieś pomysły co do rozdziałów? Chętnie jakieś usłyszę. 
Ostatnio dużo blogów o HoA zakańcza bądź zawiesza swoją działalność. Wielka szkoda. Wszystkie te blogi, opowiadały inne historie. Każda była ciekawa. Rozumiem, że zainteresowanie tym serialem przechodzi, ale te wszystkie opowiadania były, są świetne. 
Początek roku szkolnego zbliża się wielkimi krokami. Ja nie chcę do szkoły!!! ;c Nie chcę wracać do tych idiotów z mojej klasy. Czasami patrzę na nich jak na debili ;-; 
Next znowu za 20 komentarzy ;)
No cóż,
Do następnego rozdziału.

Bye

Stevie 

22 komentarze:

  1. świetny, cudny i śweetaśny :)
    a ja mam ochotę serio cię zabić za tą końcówkę ale tego nie zrobię bo chcę wiedzieć kto wołał Pat i kto śmiał im przerwać :*
    kocham, pozdrawiam i czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  2. ALE ODJAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAZD!
    PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE, PEDDIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Ale jestem happy!!
    Kiedy następny rozdział? Mam nadzieję, że jutro, bo inaczej zawiedziesz swoją WIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEELKĄ fankę (mnie)!!

    xoxo,
    Lid

    OdpowiedzUsuń
  3. O em dżi! Dziewczyno ,to jest boskie! :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdziała!!!
    Czekam na nexta :)
    PEDDIE
    :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tą szkołą, to ja mam tak samo.. ;[ ;[
    No ale co zrobić, jak wakacji nie chcą przedłużyć?! -,- Buuu. Beznadzieja. ;/

    Ale oczywiście rozdział b. dobry <3
    Peddie. No dzisiaj szczególnie podobały mi się ich fragmenty.
    No i są parą!
    Kto wołał Patricię w takim momencie, no kto!
    Dobra.. Chyba już wiesz, co ja myślę o rozdziale. <3

    Czekam na next ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Końcówka. jak mogłaś ?
    booski ;))
    czekam na next :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja reakcja gdy powiedział , że Patricia mu się podoba : JEEEEEESTTTTTTTT !! JEESTTT !, a końcówka : Coooooooooo? Jak to ?! Nieeeeeeeee! Proszę nie ! :) Super , naprawdę, masz talent dziewczyno :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Apap nie działa, Pyralgina lepsza!
    Bo kiedy Sapphire jest tak chora, że się turla po ziemi, to wtedy Apap pogarsza i...
    Boże, nie słuchajcie mnie xd
    Droga Stevie!
    Chwila, czytam ostatnie zdania!
    Mhmmm, mhmm... hmmm..
    A więc:
    ...
    STADION OSZALAŁ! MEKSYKAŃSKA FALA! CZYSTE SZALEŃSTWO! OD MORZA DO PODHALA!
    SZABADA TY I JA MYDEŁKO FAAAA I PYRALGINA I APAP I PRAAAALKAAA!
    Wiedziałam, że to nastąpi!
    Eddie KC <3 Uwodzicielu ty mój suodki <3
    Co to za szajbus im przeszkodził?
    Jeruś, jeśli to ty... Niee, w sumie nic Ci nie zrobię, bo cię bardzo KC KC KC i ty o tym wiesz <3
    Ale źle zrobiłeś, nie wolno :c
    Stevie, jesteś straaasznie zdolna i bardzo chciałabym pisać tak jak ty. Jesteś świetna. Masz piszolić <3
    Maj litttteeeelll pony *.*
    Tęcza ffszędzie. Kc Stevie, piszol dalej : 3

    OdpowiedzUsuń
  9. Mniam , mniam , mniam !!
    Jaki dobry ten kawałek tęczowego ciasteczkaa !!!!!!!!!
    Nie, nie umiem udawać jednorożca:(
    Co mam ci napisać Dawaj Next , super, świetny , lubię tęcze??
    Wszystko to prawda ! No oprócz ostatniego ... Nie lubię tęczy !!!!!!!!!!!!!!!!! Lubię twe opowiadania ! Dawwwwwwwwaaaaaaaaaaaajjjjjjjjjjjjjjj mi NEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXTTTTTTTTTTTTTTAAAAAAAAAAAAA-Gad

    OdpowiedzUsuń
  10. Zostałaś nominowana przeze mnie do The Versalite Blogger Awards . Szczegóły na moim blogu : http://opowiadania-tda-by-pat-and-nina.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Chciałabym ci doradzić żeby jak będą parą dać taki wątek że do szkoły przyjedzie nowy uczeń i to był były chłopak Patricii iże eddie będzie zazdrosny

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapraszam na nowy [13] Odcinek pt." Dokąd idziesz?"
    http://fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com/2013/08/stracone-marzenia-odcinek-13-dokad.html

    OdpowiedzUsuń
  13. super kiedy next grrrrr co za człowiek przeszkodził peddie przed pocałunkiem grrrrrr

    OdpowiedzUsuń
  14. Super!!! Po prostu kocham twoje opowiadania... :) Nie moge doczekac sie kolejnego... :)

    OdpowiedzUsuń
  15. To jest cudowne! ♥ Peddie *.* ♥ , ciekawe z tą końcówką ... ciekawe kto ją tak wołał ... i przerwał taką piękną chwilę -,-!

    OdpowiedzUsuń
  16. Super rozdział czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny rozdział ( jestem tą od Alex Nelson) .Kto im przerwał?
    .

    OdpowiedzUsuń