wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział 21

Rozdział 21



Z perspektywy Patricii




5 października




Już od dwóch dni jakoś unikam Eddie'go. Niestety idzie mi to coraz gorzej. Wiem, że będę musiała z nim pogadać, ale nie mam na to ochoty. Strasznie głupio to wyszło z tym chodzeniem. Ale niestety nie mogę cofnąć czasu. Zdaję sobie z tego sprawę jak to debilnie wygląda. No, cóż robienie z siebie idiotki idzie mi aż za dobrze. Od dwóch dni również nie znalazłam nic przydatnego do rozwiązania zagadki, związanej z moją przyszłością.
-Patt szybciej, bo się spóźnimy! - Zawołała Joy przez drzwi do łazienki.
-Trzeba było tyle nie siedzieć. Teraz nie marudź! - Odkrzyknęłam. Spojrzałam jeszcze raz w lusterko wiszące, nad umywalką w łazience w domu Anubisa. Makijaż dziś mi wyszedł, moje ciemne proste włosy układały się całkiem, całkiem. Wyglądałam ładnie. Wyjątkowo. Wyszłam z łazienki i udałam się do mojego pokoju po torbę.
-Wiesz, że jesteśmy już spóźnione do szkoły? - Zapytała gniewnie moja przyjaciółka.
-Spokojnie jest dopiero za dziesięć ósma. - Powiedziałam spokojnie. Chwyciłam czarną skórzaną kurtkę i ubrałam ją na siebie. Wzięłam torbę i spakowałam do niej potrzebne na dziś książki. Podeszłam do dużego lustra i przejrzałam się całemu efektowi. Wyglądałam dziś inaczej. Ładniej. Nawet o taki efekt się nie starałam. Poprawiłam mankiet koszuli i odwróciłam się do Joy.
-Tak ładnie wyglądasz, a teraz chodź – Powiedziała Mercer i pociągnęła mnie za rękaw. Szybkim krokiem zeszłyśmy po schodach i udałyśmy się na zewnątrz budynku.
-Masz zamiar dziś unikać Eddie'go?
-Tak.
-Wiesz jak to głupio wygląda?
-Zdaję sobie z tego sprawę.
-I?
-Mam zamiar dalej to robić.
-Face palm – Powiedziała brunetka i chwyciła się za głowę.
-A co mi radzisz?... Albo lepiej nie odpowiadaj – Powiedziałam zrezygnowana. Dalej szłyśmy w milczeniu.
-Co powiesz dziś na kino?
-Może być, tylko ...
-Jak dodasz, że musisz znowu iść do biblioteki to cie zabiję.
-Posłuchaj...
-Nie słyszę. Lalalala..... - Zwołała i pobiegła przed siebie. Ja szłam dalej wolnym krokiem. Na lekcje weszłyśmy równo z dzwonkiem. Podeszłam do ławki i w tym samym momencie przy tej samej ławce stanął Eddie. Szybko poszłam na tył klasy i usiadłam przy oknie. Chłopaka nie zaszczyciłam nawet spojrzeniem. Ta lekcja bardzo się ciągnęła. Dyrektor nawijał coś o naszej lekturze. Gdy zadzwonił dzwonek na przerwę jak oparzona wybiegłam z klasy. Całą przerwę chowałam się w damskiej łazience. Nie tylko tą przerwę, ale także te późniejsze. Nawet wczoraj tak było. I tak wyglądał od wczoraj mój dzień szkolny. Lekcja, przerwa w łazience i z powrotem na lekcję. Miałam już dość. Została ostatnia lekcja. Mianowicie koza. A później już do domu. I leżenie bykiem do wieczora. Otworzyłam swoją szafkę, by włożyć do niej nie potrzebne książki. Gdy tylko otworzyłam drzwiczki na ziemię spadła karteczka.
,,Daję ci dwa tygodnie, Zdecyduj się i przyjdź, a dowiesz się wszystkiego co cię interesuje. O sobie. Tylko nie mów przyjaciołom. Ale czy ty jakiś posiadasz?
                                                                                                                        R.Z


Dwa tygodnie. Zdecydowałam się już. Nigdzie nie idę. Sama się wszystkiego dowiem. Nie muszę mieć żadnego pomocnika. Szczególnie który chce w zamian mnie dla zdobycia nieśmiertelności. Rozejrzałam się dookoła czy przypadkiem nikt się nie kręci. Nikogo. Zadzwonił dzwonek na lekcje. Wzdrygnęłam się. Ruszyłam powoli w kierunku kozy. Otworzyłam drzwi. Byłam pierwsza. Usiadłam w ławce drugiej od tyłu przy oknie. Mała jest szansa, że ktoś się do mnie dosiądzie.






Z perspektywy Eddie'go




Zmierzałem właśnie do kozy. Głupi dyrektor. Przez niego muszę siedzieć jeszcze jedną godzinę w tej głupiej budzie. Otworzyłem drzwi do klasy i zobaczyłem paru uczniów zajmujących już miejsca. Jednak moją uwagę przykuła pewna drobna brunetka siedząca na tyle i patrząca się przez okno. Znając życie, gdyby wiedziała, że pomyślałem o tym, że jest drobna byłbym już martwy.
-Pospiesz się Edison. Nie chcę całej lekcji spędzić stojąc w drzwiach. - Powiedziała panna Jenkins popychając mnie do środka.
-Eddie. Nie Edison. - Poprawiłem ją oschle. Patt odwróciła się w moją stronę. Na chwilę nasze spojrzenia spotkały się. Jednak dziewczyna zaraz odwróciła głowę z powrotem do okna. Podszedłem do jej ławki.
-Wolne? - Zapytałem. Dziewczyna niepewnie pokiwała głową. Wyglądała dziś przepięknie. Usiadłem koło niej. Mimo to nadal mnie ignorowała.






Z perspektywy Mary




Siedziałam właśnie z Jeromem na kanapie w salonie w domu Anubisa. Byłam wtulona w chłopaka. Było tak cicho i spokojnie. Alfie z Amber pojechał na zakupy, Nina i Fabian, gdzieś zniknęli, Joy siedzi w pokoju, a Patt i Eddie zostali w kozie. Ech... Ta dwójka jest identyczna. Jak dobrze, że Trixie się zjawiła w tym roku. Dziwi mnie fakt, że Jerome nie dostał dziś kozy. Ale cóż tak to mogłam przynajmniej cieszyć się swoim chłopakiem. Clarke pogłaskał mnie po włosach. Wydałam z siebie pomruk zadowolenia.
-O co chodzi? - Zapytał szeptem chłopak.
-O nic. Jest idealnie. Cisza, spokój i ty. - Uśmiechnęłam się do niego i spojrzałam Clarke'wi głęboko w oczy.
-Hehh... Jest aż za cicho. - Szepnął i powoli odsunął się ode mnie i wstał z kanapy. Zrobiłam minę obrażonego dziecka.
-No co? - Zapytał rozbawiony chłopak.
-Czemu wstałeś?
-Idę do kuchni po coś do picia. Chcesz coś? - Zastanowiłam się.
-Tak. Herbatę, poproszę.
-Już się robi. - I Clark zniknął za drzwiami prowadzącymi do kuchni. Wzięłam do ręki książkę leżącą na stoliku i zaczęłam czytać.
Siedziałam tak i czytałam zatracona w świecie wyobraźni. Co można dzięki zwykłemu czytaniu sobie wyobrazić? Uwielbiałam książki, mimo, że większość uczniów w szkole miała mnie za największego kujona pod słońcem. Nie wiedzieli co ja czytam. Nie uczyłam się prawie wcale. Starczyło, że zapamiętałam z lekcji ważne informacje, a w domu przeczytałam jeden temat do przodu. Tylko tyle. A później czytałam różnego rodzaju powieści.
Ktoś zakrył mi dłońmi oczy. Przełknęłam głośno ślinę. Od pewnego czasu miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Ale pewnie tylko wydawało mi się. Tak to na pewno było to.
-Zgadnij kto to? - Szepnął mi męski głos do ucha. Odetchnęłam lekko.
-Ochh... Witaj Gustawie, ale miałeś dziś nie przychodzić, Jerome jest w kuchni i nas zobaczy. - Powiedziałam lekko. Osoba zasłaniająca mi oczy odsunęła się.
-To nie było śmieszne, Jaffray. - Stwierdził Clarke
-A zasłanianie mi oczy było? - Uśmiechnęłam się przebiegle do niego. Mój chłopak podał mi herbatę.
-Dziękuję. - Powiedziałam i zaczęłam upijać ciepłego napoju ze szklanki. Siedzieliśmy już dobrą chwilę w milczeniu.
-Nie zastanawiałaś się nigdy, gdzie znikają na całe dnie Alfie, Nina, Patt, Eddie i Fabian? - Zapytał Jerome wyrywając mnie jednocześnie z zadumy.
-Tak zastanawiałam się nad tym.
-I co?
-To nie nasza sprawa co oni robią. A ty zastanawiałeś się nad tym?
-Tak. Właśnie teraz. Ale oni często wychodzą w nocy.
-Wiem. Nina najpierw sprawdza czy śpimy, a potem idzie.
-Alfie tak samo. To jest na maksa dziwne.
-Masz rację. Ale jak będą chcieli nam powiedzieć o co chodzi to powiedzą. Muszą to sami zrobić. - Spojrzałam znacząco na chłopaka.
-No co? Przecież nie mam zamiaru ich śledzić.
-Taaa jasne. A ja nie mam zamiaru cię teraz pocałować.
-Masz zamiar mnie poca.... - Nie zdążył dokończyć, bo ''zatkałam'' mu usta pocałunkiem.
-Nadal masz zamiar ich śledzić? - Zapytałam, odrywając się od niego.
-No nie wiem. Nie przekonałaś mnie zbytnio. - Powiedział i pocałowałam go jeszcze raz
-A teraz?
-No teraz nie mam zamiaru.
-To dobrze. - Powiedziałam i z powrotem usiadłam na kanapie. Chłopak objął mnie ramieniem





- Porozmawiasz ze mną? - Zapytał blondyn dziewczyny siedzącej do niego plecami. Brunetka powoli odwróciła głowę, ale nadal unikała jego wzroku. Za to Eddie przyglądał jej się tymi błękitnymi oczyma czekając na jakiś ruch z jej strony. Nic. Nie doczeka się.
- To może ja zacznę? - Zapytał. Dziewczyna kiwnęła głową. Była zawstydzona. Teraz już nie ma drogi ucieczki. Muszą ze sobą porozmawiać. - Dlaczego od dwóch dni mnie unikasz? Chodzi o to, że niby chodzimy, ze sobą? - Żadnej odpowiedzi. - No chyba nie o to? Patt odpowiedz!
-C.. Co? - Wychrypiała, jednak zaraz odchrząknęła i zapytała głośniej. - Co?
-Powiedz o co chodzi.
-O nic.
-A wytłumaczysz mi o co chodzi z tym unikaniem? - Zapytał z nadzieją w głosie.
-O nic nie chodzi. - Bąknęła.
-O coś chodzi. MASZ MI TERAZ POWIEDZIEĆ O CO. - Powiedział twardo Miller. Dziewczyna nie miała wyboru.
-Dzieci ja wrócę za 30 min. A wy mi tu macie siedzieć. - Powiedziała panna Jenkins i wyszła z klasy. Uczniowie siedzący w klasie usłyszeli jeszcze tylko dźwięk zamykającego się zamka. Zamknęła nas w klasie. Bardzo mądre. - Pomyśleli sarkastycznie w tym samym czasie Eddie i Patricia.
-Czekam na odpowiedź. - Wrócił do tematu blondyn.
-No dobra. Otóż unikałam ciebie przez te dwa dni z tego powodu, że jakby Amber zobaczyła nas razem to zaczęła by gadać o tym, że jesteśmy parą. Zaczęła by pytać jak nam się układa i tak dalej.
-Okey. Rozumiem. I tylko to był powód? - Zapytał nie do końca przekonany chłopak odpowiedzią Williamson.
-Tak.
-To teraz powiedz o co chodziło z tym całym naszym chodzeniem.
-To to było  tak, że Amber mi nawijała, o randce z Alfie'm, a ja jej nie słuchałam i tylko co jakiś czas potakiwałam. W końcu chyba zaczęła się pytać o nas, a ja tego nie zauważyłam i dalej potakiwałam i tak jakoś wyszło, że jesteśmy parą. - Powiedziała brunetka na jednym wydechu.
-Trzeba będzie coś z tym zrobić.
-Tylko co? - Zaczęli się zastanawiać.
- Mam już nawet pomysł. - Powiedział Eddie. Nie zdając sobie z niczego sprawy, ta oto dwójka była obserwowana przez Rufusa Zeno, który miał zaraz się udać na spotkanie z byłymi współpracownikami. Wszystkim zależało bowiem na tym samym. Druga Wybrana i krzyż Ankh. Jednak Stowarzyszenie nie wiedziało o jednym. Patricia Williamson nie była tylko Wybraną. Była także Obdarzoną. A z tym wiąże się odpowiedzialność i wybranie pomiędzy dobrem i złem. Jednak większości zależało na tej gorszej stronie.



                                                                                                    

I to by było dziś na tyle. Sorki, że tak późno dodaję, ale jeszcze mam internet, który mi od dwóch dni prawie nie działa. Jest co prawda jeszcze Wi-fi na telefonie, ale tam gorzej się ''pracuje'' 
Umieram. Wiecie o co mi pewnie chodzi. O film TdA. Z tego co słyszałam i widziałam fragmenty ( bo ja jeszcze nie oglądałam całego filmu ) powstały te nowe pary. Durne Mabian i Jeroy.  Jednak Jara i Peddie przetrwają wszystko.
Zabiję Waldzia. Jutro wsiadam w samolot i lecę wytłuc scenarzystów i stylistów. Ktoś jedzie ze mną? Jednak mimo wszystko to już koniec TdA. Będzie brakowało, choćby tego marudzenia, że zniszczyli kolejny odcinek. Echh... Moje życie nie ma sensu. Idę skoczyć z dywanu co ja mówię, nie mam w domu dywanu, o to idę skoczyć z krawężnika. 
Zauważyłam, że coraz mniej osób komentuje moje rozdziały ( w sumie się nie dziwię, sama bym sobie raczej nie skomentowała ), ale prosiłabym żeby komentować, to dla mnie naprawdę dużo znaczy. Jeszcze to, że mam 22 obserwatorów i prawie 15 tys. wyświetleń. 
Nowy rozdział pojawi się jak go napiszę i za 17-18 komentarzy. 

Bye 

Stevie ;3
  

28 komentarzy:

  1. Super!!!! Ja też już nie mam po co żyć powiem szczerze. Moje rozdziały są beznadziejne i jeszcze TDA się skończyło!! Ugh! Dołączam się. Skoczymy z krawężnika razem :) CZekam na następny rozdział!! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. BOSKIE,CUDOWNE,WSPANIAŁE I................ZNIEWALAJĄCE.Jesteś świetna chce jak najszybciej kolejny:)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny, kocham to <33 dodaj szybko next :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ej no! Jak ty możesz pisać lepiej ode mnie ,co ?
    Genialne, cudne i te inne :) Czekam na kolejnyy :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział, jak zwykle zresztą. Cóż, co mam więcej napisać? Błędów żadnych nie widziałam. Mam tylko nadzieję, że szybko dodasz kolejny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny ! Czekam na kolejny ; )

    OdpowiedzUsuń
  7. Suuper!
    Ja mogę lecieć wytłuc scenarzystom i stylistom,chociażby za powstanie Mabian i Jeroy oraz za Patricie w loczkach i Eddie'go z ulizanymi włosami...Też będę tęsknić za TdA...
    Czekam na następny rozdział i mam nadzieję że szybko dodasz!

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowne <3 Nic dodać nic ująć, kocham twoje opowiadania ! Cudnie piszesz!

    OdpowiedzUsuń
  9. patrcia milier że co proszę twoje rozdziały są super i boskie a po drugie pary hoa są straszne cieszę się że peddie jest i nadal będzie stvie ten rozdział jest boski

    OdpowiedzUsuń
  10. Pisz *.*
    jakby co lecę z Tobą ;D *w*

    OdpowiedzUsuń
  11. spoko rozdzial szkoda ze tak pozno dodalas ale super *,*

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja wierna tobie lecę z tobą wytłuc Waldzia. No to kiedy lecisz ??:D
    Rozdział gites ale myślałam że w kozie gdy Jenkins wyszła wyjdzie przez okno i pujdzie do rufusa a Eddie za nią i sprawa się rypnie :P/zło

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale ekstra błagam daj szybko następny bo nie chce znowu tyle czekać bo KOCHAM twoje opowiadania :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesteś genialna!! Cudownie piszesz dlatego SZYBKO DAWAJ NEXT!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Łoo.. genialne. <3 Świetny moment z Jarą. ;3 Jak napiszesz jakiś jeszcze , to ja się wcale nie obraże. xd
    Weź , nigdy nie mów że źle piszesz, niektórzy (czytaj: ja) wprost marzą , żeby pisać tak jak ty. ;3 Czekam na nastepny. <3
    Waldziu , czekaj. Polska nadciąga! xd

    OdpowiedzUsuń
  16. Super scenariiusz!!!!!!! Napisz szybko nowy!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ty też umarłaś? Czekaj, zaraz Cię znajdę. Skoro już trafiłyśmy do tego innego świata...
    Oj Stevie, Stevie, jak ja bym chciała pisać tak jak ty... Wszystko co stworzysz jest takie lekkie, zabawne... cudne. Zazdrocha :C
    No cóż, trzeba iść przed siebie, cieszyć się życiem, łapać motylki, trolololo.
    Co ja gadam, ryczę od około tygodnia. waldzio (ta menda nie zasługują na dużą literę) rozłupał mi serce na pół.
    Przez ten 3 sezon, mam zryty mózg.
    Przynajmniej u Ciebie, wszystko jest super... Pocieszasz mnie, droga Stevie. Twoje opowiadania są magiczne, dają nadzieję... Na której nie raz, się już zawiodłam, ale zawsze coś.
    Dziękuję, że piszesz <3 Baardzo.

    OdpowiedzUsuń
  18. Rozdział super ale kiedy następny? Nie mogę sie doczekać :-P sory ze to napisze ale ja tam lubie Jeroy (ale Peddie lepsze) :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowy rozdział pojawi się prawdopodobnie jutro. Przynajmniej postaram się go dodać jutro, może być opublikowany wieczorem.
      Nie jestem urażona czy coś za to, że napisałaś, że lubisz Jeroy. Każdy ma prawo do własnego zdania na ten temat. Na pewno nie masz za co przepraszać. Ja nie miałabym nic przeciwko nim, jakby ich miłość zaczęła się wcześniej, od np. przyjaźni. Tak żeby to jakoś wyglądało ( i trwało dłużej, jak te uganianie się Jerome'a za Marą przez 2 sezony ).Byłam i jestem zwolenniczką Jary, ale każdy ma swoje zdanie, swoją opinię i swoje upodobania. ;)
      Pozdrawiam ;3

      Usuń
  19. ŚWIETNE !!! <3
    kiedy następny ???
    powiem tak świetnie piszesz masz dar kobieto i nie zmarnuj tegooo ! :D
    jesteś wielkaaa :* :)

    OdpowiedzUsuń