poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział 20

Rozdział 20


Z perspektywy Joy




-Powtórzę pytanie. Mogę iść z tobą czy nie? - Moja przyjaciółka milczała. Zapewne zastanawiała się nad odpowiedzą. Niezależnie od tego jaka ona będzie i tak pójdę z Patt. Martwiłam się o nią. Nie pozwolę, by robiła coś niebezpiecznego sama. Tak jest najgorzej.
-Obojętne co powiem to i tak ze mną pójdziesz. Prawda?
-Owszem – Uśmiechnęłam się. Ze mną nie ma tak łatwo. Jak już coś postanowię to to na 100% dokonam.
-No to chodź. Musimy wrócić przed Sibuną. - Chwyciłam kurtkę i razem z Patt wyszłyśmy na zewnątrz. Było zimno. Nawet bardzo. Nienawidziłam takiej pogody. Przydałby się w tym momencie jakiś chłopak z kurtką, którą by mi oddał. No może nie byle jaki chłopak, tylko Fabian Rutter, chodzący aktualnie z Wybraną. Nie mam u niego szans, ale nadal wierzę, że mi się uda zwrócić na siebie jego uwagę. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. W końcu wiara czyni cuda. Lubię wierzyć w różne niemożliwe rzeczy. To czyni cię tak jakby wyjątkowym. Masz dar jakiego większość nie posiada. Wszystko widzę w kolorowych barwach. Mimo, że większość mojego życia wcale nie jest kolorowa.
Szybkim krokiem zmierzałyśmy w kierunku biblioteki. Robiło się już ciemno, więc zapaliłam latarkę.
-Widzę, że się przygotowałaś. - Zauważyła Trixie.
-Trzeba było. Nie wiadomo o której wrócimy, a już nie jest najlepsza widoczność. - Dalej szłyśmy w milczeniu. Obydwie byłyśmy pogrążone we własnych myślach. Ścieżka którą podążałyśmy była cała mokra i śliska. Parę razy by się już wywaliła, gdyby nie buty, które były stworzone do takiej pogody. Gdy doszłyśmy już do biblioteki siłowałyśmy się chwilę z drzwiami wejściowymi. Z tego co Patt mówiła, za każdym razem, gdy chce się tu wejść blokują się. W momencie w którym drzwi mozolnie się otworzyły. Uderzył mnie zapach wilgoci i starości. Powoli weszłam do środka. Było w pomieszczeniu pełno kurzu. Starość można było zauważyć na każdym kroku. Jednak taki klimat miał to ''coś''. Było tu tajemniczo. No, a kto nie lubi tajemnic?
-Czego mamy szukać? - Zapytałam, gdy już dokładniej rozejrzałam się po pomieszczeniu.
-Książki, w której będą zawarte informacje o córce ciemności, o jej przeznaczeniu, klątwie, walce ze złem i dobrem, czy o czym w takim charakterze. - Odpowiedziała zmieszana brunetka.
-To o ciebie chodzi?
-No niestety. Takie już mam życie. - Uśmiechnęła się słabo.
-Spokojnie znajdziemy coś. - Zaczęłyśmy przeszukiwać książki. Mimo, że byłyśmy same, miałam wrażenie, że ktoś nam się przygląda.





Z perspektywy Patricii




Siedziałyśmy już w tym pomieszczeniu bite 2 godziny. I nic. Kompletnie. Przejrzałyśmy ponad pięćdziesiąt ksiąg i to nie tylko cienkich, ale także takich tomisk. Jakie chyba świat nie widział. W sumie nic ciekawego się nie dowiedziałyśmy. Po dość nieowocnych poszukiwaniach razem z Joy usiadłyśmy na kanapie stojącej po środku niewielkiej biblioteki.
-I co teraz? - Zapytała Mercer.
-Nic. Będę musiała tu wrócić.
-I szukać dalej? Przecież nic nie znajdziesz.
-Będę musiała chociaż spróbować.
-A kiedy chcesz to zrobić? Z tego co wiem, razem z Sibuną rozwiązujecie zagadkę. - Zaczęłam się zastanawiać. Dziewczyna miała rację. Nie będę miała czasu na swoje osobne śledztwo. Boże jak to brzmi? Jakbym była jakimś detektywem. Ze mnie jest marny detektyw. Będę musiała wybierać albo to albo to. Żadne rozwiązanie nie jest dobre. Robiło się już późno. Co ja mówię? Było dopiero po dwudziestej. 
- Poszukajmy jeszcze trochę, bo widzę, że to ci spokoju nie da. - Powiedziała Joy. Uśmiechnęłam się do niej. Odwzajemniła uśmiech.
-Aż tak to widać?
-A jak myślisz? Chyba o niczym innym nie myślisz.
-Masz rację. Dobra wstawaj. Zdążymy jeszcze przejrzeć może jakieś 20 ksiąg. - Westchnęłam i ruszyłam w kierunku stosu książek leżącego na ziemi.

Nadal nic nie znalazłyśmy. Byłam już zrezygnowana. Literki mieszały mi się już przed oczami. Usłyszałam dzwonek telefonu. Mojego telefonu. Mam bardzo charakterystyczny dzwonek. Mianowicie muzykę z ,,Piratów z Karaibó
w". Dostałam sms'a. Ciekawe od kogo. Odblokowałam iPhon'a i spojrzałam na wyświetlacz. Na chwilę przestało mi bić serce...



Z perspektywy Niny

Weszliśmy do piwnicy w ciszy. Nikt nie chciał się odezwać. Mimo to wiedziałam, że wszystkim już ciążyła ta cisza. Chwyciłam za rękę Fabiana i szłam równo z nim. Weszliśmy do gabinetu. 
- No to co wchodzimy? - Zapytał Eddie. Wszyscy wiedzieli o co mu chodzi. O tunele mieliśmy w końcu tam wejść. Nie możemy więcej marnować czasu. 
- Wchodzimy. - Zarządził Fabian. Podeszliśmy do portretu za którym były ukryte medaliony i każdy chwycił swój do ręki. Oczywiście nie obyło się bez pojękiwania. Zanim każdy wziął sobie medalion minęło już cenne 10 minut. Wreszcie stanęliśmy pod ścianą przy której było przejście. 
- Która to była książka? - Zapytałam.
- Nie mam pojęcia. Jakaś mała, poniszczona. - Odpowiedział blondyn.
- Jest! - Zawołała Amber. Mój chłopak spróbował wyciągnąć książkę z półki i ściana obróciła się. A razem ze ścianą nasza piątka. Szybko założyliśmy medaliony na szyję i czekaliśmy. Na razie nie działo się nic. Może to nie była ta książka i wylądowaliśmy w innym tunelu. Po chwili ze ściany na przeciwko błysnęło światło. Świeciło najpierw nam na stopy. Zaczęło kierowa się ku górze. Chwyciłam przestraszona Fabiana za rękę. Ciekawe kto się bał bardziej ja czy on? No nie ukrywajmy on do najodważniejszych chłopaków nie należy.
- Co to nam zrobi? - Zawołała przerażona Amber.
- Jak medaliony nie zadziałają, to oślepniemy. - Powiedział zadziwiająco spokojny Alfie.
- Ufff.... A już się bałam, że zdarzy nam się coś gorszego - Odetchnęła spokojnie Amber. Wszyscy zwrócili na nią wzrok.  - No co? Przecież tylko stracimy wzrok. To źle?
- Nawet bardzo źle - Krzyknął Eddie. Promień był już na wysokości mojego brzucha. Wznosił się coraz wyżej. Teraz był na wysokości klatki piersiowej. Gdy miał już wznosić się ponad szyję. Światło zatrzymało się na wysokości medalionów i zgasło. 
- Chodźmy - Zarządził Eddie. Ruszyliśmy za nim. Korytarz ciągnął się chyba 800 metrów, tak powiedział przynajmniej Fabian. Gdy doszliśmy już na koniec korytarza, był skręt w lewo. Od zakrętu było chyba 50 metrów i dalej stała ściana. Nie dało się dalej przejść. Po to tu szliśmy? 
- Przecież tu powinien dalej ciągnąć się korytarz. - Stwierdził Fabian.
- Coś jest nie tak. - Dodałam. 
- Zobaczcie, takie coś zostawiają po sobie tylko kosmici. Oni tu byli. Jesteśmy w niebezpieczeństwie!!! - Zaczął krzyczeć Alfie, a jego głos rozniósł się po korytarzu. Spojrzeliśmy na co patrzył. Było to zagłębienie w kształcie piramidy.  
- Uspokój się. - Powiedziała Amber, i spojrzała na niego tym jej "zabijającym" wzrokiem. 
- Sądzę, że trzeba, coś tu wsadzić. - Myślał głośno Fabian.
- A ja sądzę, że trzeba uciekać.  - Zawołał Alfie i pobiegł w stronę wyjścia. 
- No cóż. Nic tu po nas. Ja idę - Powiedział Eddie i ruszył z powrotem.
- Przyjdziemy tu jeszcze. - Zadecydowałam i razem z resztą ruszyliśmy za Eddie'm 





Z perspektywy Patricii 





Na chwilę przestało mi bić serce. 

,, Ciężko jest znaleźć jakieś informacje o sobie, nieprawdaż? 
Zapraszam do mnie, dowiesz się wszystkiego, ale czy twoi znajomi
Cię puszczą? No racja, nie pójdziesz do nich, bo boisz się konfrontacji 
z pewnym chłopakiem. Zdziwiona? Ja wiem o wszystkim. Nawet o 
tym co wyprawiałaś w gimnazjum. 
                                                              R.Z

Patrzyłam przerażona w ekran telefonu. Skąd on wie o tym? Przecież nikt nie wiedział. To jest nie możliwe. To tylko koszmar. Tak to na pewno to. Zaraz się obudzę. Uszczypnęłam się. Nie to nie jest koszmar. To rzeczywistość. 
- Co jest? - Zapytała zmartwiona Joy. 
- Nic.
- Przecież widzę. 
- Mówię ci, że nic się nie dzieje. 
- Mów co chcesz, ale widzę to w twoich oczach, są przerażone. - Spojrzała na mnie przekonującym wzrokiem
- NIC SIĘ NIE STAŁO! - Krzyknęłam, mimo, że wcale tego nie chciałam. - Przepraszam.
- Spoko. Wiem, że teraz w twoim życiu dużo się dzieje, ale mi możesz zaufać. Martwię się o ciebie.
- Wiem, ale jest w porządku. Chodź może wracajmy, dochodzi dwudziesta druga i zaraz będzie upuszczenie szpilki. - Powiedziałam i zaczęłam zbierać się do wyjścia. Po chwili razem z brunetką szłyśmy w kierunku domu Anubisa. Nie wiem czemu tak wybuchłam. Nie miałam wcale takiego zamiaru. Nie miałam na co być zła. Ale stało się. 
- Masz zamiar dziś jeszcze porozmawiać z Eddie'm i wyjaśnić tą całą sytuację? - Zapytała niespodziewanie Joy. 
- Całkowicie o tym zapomniałam. Nie chce już z nim dzisiaj rozmawiać. - Powiedziałam smutna i spojrzałam na ziemię. Czemu nie chciałam? Bo po prostu, wielka buntowniczka Patricia Williamson się wstydziła. Dla tego.
- Ale wiesz, że w końcu będziesz musiała z nim pogadać? 
- Wiem, ale nie dziś. - Powiedziałam. Weszłyśmy po schodach prowadzących do domu Anubisa i otworzyłyśmy frontowe drzwi. Weszłyśmy do środka. Akurat w tym momencie, kiedy Sibuna z Eddie'm na przodzie wychodziła z piwnicy. Poczerwieniałam jak burak na twarzy. I ruszyłam po schodach na górę w tempie błyskawicy.
- Gaduło poczekaj!!! - Więcej nie usłyszałam, bo zamknęłam się w łazience. 



                                                                                                         


Taaaaaa Ddddddddaaaaaaaa.... 
Mam nadzieję, że się podoba. ;)
Doszłam już do 20 rozdziału. Łał. Szybko to minęło. Dobiję do pięćdziesiątki, a potem to już z górki. Akcja chyba trochę, zrobiła się nudnawa, ale postaram się ją w przyszłości rozkręcić. 
Panie i Panowie, wielkimi krokami zbliżamy się do filmu HoA. Ja osobiście nie umiem się doczekać filmu, naiwnie wierząc, że wróci Jara. Taka jestem naiwna. A co tam xd I tak znając życie wcisną nam posrane Jeroy -,- Z drugiej strony cieszę się, że będą jakieś scenki z Peddie, mam wielką nadzieję, że jak już Patt nie wyprostują włosów na cały film, to chociaż niech na bal jej wyprostują ( bo chyba ma byś nie? ) . Plisssss..... 
W tym tygodniu wystawiają oceny masakra. Jeszcze moja klasa w tym tygodniu pisze dwa sprawdziany z maty, i opowiadanie kryminalne na polskim. To już mogę iść z polaka poprawiać xd A wy jak? Popoprawiane oceny? 
Jeszcze na końcu chciałam wam polecić bloga mojej młodszej siostry, która także próbuje swoich sił w pisaniu. Oto jej blog. Link Mam nadzieje, że zajrzycie.
No to tyle 
Pozdrawiam 
Stevie ;3

P.S Możecie zadać jakieś pytania, w zakładce ,,Rozmowa z postacią''? Bo nudzi mi się ;*



15 komentarzy:

  1. Super rozdział :* Mam nadzieję , ze szybko dodasz nowy bo umrę ( na serio ) . Ty tak lekko piszesz , że ażchcę się tego więcej i więcej

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle cudny!! Tylko nie w takim momencie!! czekam na next /MM

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ekstra błagam dodaj szybko następny pliss kocham twoje opowiadania :*

    OdpowiedzUsuń
  4. No nie w takich momentach!!! Czekam na następny i mam nadzieję ,że szybko dodasz http://ksmhbvf.blogspot.co.uk/ mój nowy blog o muzyce mam nadzieję ,ze się ci spodoba i zaobserwujesz :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudooo! *___* Szkoda tylko, że kończysz w TAKIM momencie! ;c
    Mam nadzieję, żę baaardzo szybko pojawi się 21 <333
    Selcia<3

    OdpowiedzUsuń
  6. Znowu mi smutno. Czemu nie umiem tak pisać? Rozdział prześwietny <3
    Patricia robiła party hard w gimnazjum, i teraz powstał trouble. Zły dyro się mści O_O
    Podobno Mara i Fabian na końcu filmu będą się całowali (info od osób które oglądały portugalskiego nicka, a podobno na nim film już był - nie wiem czy wierzyć, ale jestem w fazie rozpaczy)
    Padłam na zawał.
    Nie mam zamiaru na to patrzeć.
    Znowu będę ryczeć przez 2 miesiące. Idę się zabić.
    Nie ma dla mnie nadziei.
    Idę pisać mowę protestancką.
    Dla Jary, Peddie, Amfie i Fabiny.
    Zabijmy waldzia, świat stanie się lepszy.
    Czekam na następny rozdział (jeśli dożyję).
    Twoja umarła fanka Sapphire.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niezły.. niezły ;*
    Kiedy kolejna część ? ;d

    OdpowiedzUsuń
  8. hhsgdfsajdhfajksdfcashdf *.*
    Tyle ludzi, którzy świetnie piszą i ty oczywiście do nich należysz :)
    Padnę, jeśli nie będzie Jary. A z tego co pisała Sapphire idę wziąć z niej przykład.
    Może ktoś przekazać Brad'owi, że go kocham?
    Mabian- gorzej być nie mogło.
    Byłam na tej imprezie u Patricii, kiedy była w gimnazjum. Jak będziecie ładnie prosić, to może wam powiem, co zrobiła.
    Joy ma nadzieje, Foy będzie? Huehue, robi się ciekawie. Alfie zawsze rozwalał mnie z tymi kosmitami.
    Wolę wierzyć w kosmitów, bo w moją klasę już nie warto...
    Czekam na kolejny!

    XXXX

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam na mój nowy [8] Odcinek ;)) Skomentujesz ? ;xxxxx
    http://fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com/2013/06/odcinek-8-dzisiaj-zostajesz-ze-mna-by.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawaj szybko następny bo popełnie samobójstwo. Nie dość, że same problemy i ten głupi wiek dojrzewania, to jeszcze ty mi tutaj nie dodajesz!!!!!!!!!!!!!! ;-)

    OdpowiedzUsuń