wtorek, 2 lipca 2013

Rozdział 23

Rozdział 23





10 października



Z perspektywy Patricii



Widziałam ciemność. Jednak nie było to nic złego. To była taka 'dobra' ciemność.  Tak, wiem jak to głupio brzmi, ale taka była prawda.Wiedziałam, że nic mi nie grozi. Wokoło siebie słyszałam cichą muzykę. Ktoś grał na pianinie. Rozpoznawałam ten utwór, ja go kiedyś napisałam. Może nie do końca napisałam. Pamiętałam go z mojej przeszłości. Nie wiedziałam skąd. Po prostu utkwił mi w głowie. Po chwili muzyka ucichła. Usłyszałam kroki koło siebie. Ktoś pogłaskał mnie po czole.
- Zobacz Ozyrysie, jak ona słodko śpi. - Powiedziała jakaś kobieta. Usłyszałam troskę w jej głosie. Bardzo chciałam zobaczyć tą kobietę. Czułam jakieś powiązanie jej ze mną.
- Wygląda pięknie nawet podczas snu. Odziedziczyła to po tobie.
- Odziedziczyła to po nas. - Poprawiła mężczyznę kobieta.
- Pomyśleć, że za niedługo będzie musiała dokonać wyboru.
- To jest straszne. Ja co jeśli wybierze źle? - Zapytała kobieta. Bardzo chciałam otworzyć oczy, lecz nie potrafiłam. Powieki stały się nagle takie ciężkie.
- Obdarzona, nie wybierze źle. Cokolwiek uzna za odpowiednie, będzie jej przeznaczeniem.
- Jednak miejmy nadzieję, że będzie nadal dobrze, a Mot i Set nie opanują jej. Nie mogą.
- Jest wystarczająco silna by się oprzeć. - Powiedział twardo Ozyrys.
- Kiedy będzie musiała dokonać wyboru?
- Zanim nadejdzie lato.... - Potem nie usłyszałam już nic. Nastała cisza.


- Patt!!!!! Wstawaj!!! - Potrząsnął mną ktoś. Otworzyłam powoli ociężałe powieki. Stała nade mną pewna blondynka z ręcznikiem na włosach.
- Czego się drzesz? - Zapytałam.
- Do szkoły się spóźnisz. - Powiedziała Amber.
- No i co z tego? - Przewróciłam oczami.
- To, że nie zobaczysz jaki sobie strój do szkoły przygotowałam, a tak po za tym to ....
- A po za tym to zejdź ze mnie! - Krzyknęłam. Dziewczyna troszkę naburmuszona zeszła ze mnie i usiadła na swoim łóżku jednak dalej się nie odzywała.  - To...?
- Co??? - Zapytała nie rozumiejąc.
- Mówiłaś coś. - Wyjaśniłam jej.
- A tak. Skoro ty i Eddie zerwaliście to, przydałby ci się babski wieczór. DZIŚ. - Powiedziała naciskając na słowo 'dziś'
- Ale ja nie mogę.
- Czemu?
- Umówiłam się z Joy do kina.
- O! Wspaniale to ja z Niną, też się wybierzemy. - Uradowana blondynka zeszła z łóżka i pobiegła zapewne do pokoju jej przyjaciółki.
- Świetnie. - Powiedziałam po cichu. Jeszcze tego mi brakowało. To miał być tylko mój i Joy wieczór. Zniesmaczona zeszłam powoli z łóżka i powłócząc nogami udałam się do łazienki.



- Alfie! Znowu zjadłeś wszystkie naleśniki. Ledwo co je tu postawiłam - Żaliła się Trudy. Brunet zrobił niewinną minkę i wziął do buzi ostatniego naleśnika.
- A-ale wy... szły ci py...sz....ne - Pochwalił gospodynie Lewis przeżuwając ostatni kawałek.
- Dzień dobry Trudy. - Powiedziała Williamson wchodząc do kuchni.
- Witaj gwiazdko. Musisz chwilę poczekać. Zaraz będzie gotowa kolejna porcja naleśników.
- Tu rano jest tak w dżungli. - Stwierdziła trafnie brunetka. Po chwili w kuchni zjawiła się reszta mieszkańców domu Anubisa. Wszyscy usiedli i zaczęli jeść śniadanie.
- Dziś wieczorem spotkanie Sibuny. - Powiedział Fabian do swojej dziewczyny.
- Przykro mi, ale wybieram się z Ambs, Joy i Trixie do kina.
- Ale Sibuna?
- Co Sibuna? Nie możemy żyć tylko klubem i tajemnicami, potrzebujemy się trochę rozerwać. - Powiedziała Nina.
- To my chętnie z Fabianem też wybierzemy się do kina. - Wtrącił swoje pięć groszy Miller.
- Tak, wy to tam zdecydowanie jesteście potrzebni. - Powiedziała sarkastycznie Patricia.
- A ty z Niną, to potrzebne jesteście? Przecież się pokłóciłyście. - Dziewczyny spojrzały na siebie wymownie. Martin zrobiła obrażoną minę i odwróciła się do buntowniczki plecami.
- Zbierajcie się już, bo się spóźnicie! - Zawołała z kuchni Trudy. Wszyscy wstali z miejsc i ruszyli do drzwi  frontowych.
 - Patricio, Nino macie dziś dyżur. - Oznajmiła gospodyni. Te niezadowolone odwróciły się.
- Muszę mieć z nią? - Zapytały dziewczyny niemal równocześnie.
- Tak. Koniec dyskusji.



Z perspektywy Patricii



Obie niechętnie weszłyśmy do kuchni. Od wczorajszego incydentu nie odzywałyśmy się do siebie. Gdyby nie to, że umówiłam się dziś z Joy do kina, Ambs zrobiłaby mi piękny wieczór pocieszeniowy. Tyle, że ja nawet nie chodziłam z Eddie'm. To było na niby. Te całe zerwanie. Całą tą szopkę odstawiliśmy, żeby Amber uwierzyła, że nie chodzę z Miller'em. No przynajmniej już nie chodzę. Wmieszaliśmy w to nawet....
- Dzięki. - Powiedziałam niespodziewanie do Niny, która myła aktualnie talerze.
- Nie ma za co. - Uśmiechnęła się do mnie.
- To co teraz? - Zapytałam.
- A co ma być? Powiemy, że się pogodziłyśmy.
- Szczerze powiem, że powinnaś zostać aktorką, całkiem dobrze udawałaś na mnie obrażoną.
- Dzięki, ty też całkiem dobrze udawałaś. - Zaczęłyśmy się śmiać. Cała ta akcja z kłótnią z Wybraną, była udawana. Musiałam z Eddie'm znaleźć jakiś pretekst byśmy ze sobą 'zerwali'. Postanowiliśmy, że włączymy w ten plan Ninę. I tak jakoś wyszło. Ona się obraziła, ja odeszłam i zerwałam z blondynem. Jedyny minus jest taki, że na serio oni sami chcą rozwiązać tą zagadkę. Cóż miałam zrobić? Znajdą rozwiązanie i znowu wezmę udział w tajemnicach. A póki co trzeba się cieszyć wolnością. Dosłownie. Bo na razie nic mi nie grozi. Chyba...



Po południu



- Nadal jesteśmy umówione na dzisiaj? - Zapytałam z nadzieją Mercer.
- Tak jesteśmy. Z niepotrzebnym balastem. - Popatrzyła na mnie gniewnie.
- Przepraszam cię za to. Nie planowałam tego. - Westchnęłam ciężko. - I nie chciałam.
- Dobra mniejsza z tym. Grunt, że Fabian będzie. - Moja przyjaciółka uśmiechnęła się przebiegle. Mogłaby dać sobie już spokój. Tak to nie potrzebnie się rani.
- W towarzystwie swojej dziewczyny. - Próbowałam dotrzeć do tego pustego mózgu otoczonego ładną głową.
- Oj tam, oj tam. - Machnęła tylko ręką. - Na razie jest jego dziewczyną.
- Cokolwiek planujesz myśl o konsekwencjach. - Traktowałam Joy jak moją siostrę, ale nie mogłam znieść myśli, że może w niedalekiej przyszłości zniszczyć związek Fabiana i Niny, przecież on zamiast się w niej zakochać to ją znienawidzi. Nie wiem co ona sobie uroiła, ale niech myśli trzeźwo.
- A skoro jesteśmy już przy temacie chłopaków, to jak tam Eddie? - Poprawiałam się na Mercer łóżku. Siedziałyśmy aktualnie w jej pokoju. Nina i Mara, gdzieś wyszły. Pewnie ze swoimi chłopakami. Rozejrzałam się po części pokoju należącej do Joy. Wisiało kilka plakatów, oraz nasze zdjęcia, które zrobiłyśmy dwa tygodnie temu. - No odpowiadaj. Czekam. - Ponaglała mnie.
- Normalnie.
- Czyli jak?
- Etap przyjaźń.
- Od przyjaźni się zaczyna. Przecież jesteście identyczni z charakterów.
- On mi się nie podoba, jak coś, ale czy przypadkiem to przeciwieństwa nie są idealnym połączeniem? No wiesz, przeciwieństwa się przyciągają i inne takie.
- No tak, ale to wy się dopełniacie. Tak właściwie to co ty do niego czujesz?
- Nic. - Nie wiedziałam co innego mogłam jej odpowiedzieć. Nie lubiłam mówić o swoich uczuciach. Szczególnie do Eddie'go. Był to chłopak, który jednym swoim spojrzeniem potrafił, odebrać mi całą pewność siebie.
- Kiedyś to z ciebie wyciągnę. - Zaśmiała się moja przyjaciółka i szturchnęła mnie w ramię.
- Kiedyś, może, kto wie? - Uśmiechnęłam się do niej. Tak szczerze to Eddie mi teraz w głowie nie siedział. Siedziała mi w głowie nowa zagadka od której byłam odsunięta. - Jak myślisz co robi Fabian i Nina?
- Pewnie są na randce. - Powiedziała zmieniając ton na smutny.
- A Amber i Alfie?
- Hmmm... Amber może być na zakupach, a Alfie w kuchni, a co...
- A Eddie?
- Może być w kuchni albo w swoim pokoju, albo w pokoju Jerome'a. A czemu...
- A o której idziemy do kina?
- O 18.30. Na 19.00 Mamy seans. A możesz powiedzieć mi do jasnej cholery o co chodzi?
- Czyli mamy jeszcze ponad dwie godziny. - Zaczęłam szeptać do siebie zupełnie ignorując Joy. - Jakbyśmy teraz wyszły to zdążyłybyśmy...
- Patt!!! - Przyjaciółka potrząsnęła mną.
- Co?
- O co chodzi?
- Chodź! - Pociągnęłam ją za rękę i wyszłyśmy z pokoju. - Tylko cicho. - Dodałam i ruszyłam przed siebie, nie patrząc czy moja przyjaciółka idzie za mną. Wiedziałam, że idzie. Zeszłyśmy prawie bezszelestnie po schodach i zatrzymałyśmy się przy drzwiach od piwnicy. Victor znów gdzieś przepadł. Pewnie z tym Rufusem.
- Czekaj! Nie! - Zawołała moja przyjaciółka. Wiedziałam, że w tamtym roku ten cały rytuał odbył się w piwnicy.
- Ciszej. - Skarciłam ją. - Spokojnie nic się nie stanie. - Pogrzebałam trochę wsuwką w zamku i po chwili drzwi same się otworzyły. - Chodź. - Powiedziałam cicho. Powoli weszłyśmy do środka. Drzwi za nami same się zamknęły. Podeszłyśmy powoli do ściany z książkami i ustawiłam datę która otwierała przejście i weszłyśmy. Mercer rozglądała się niepewnie.
- Ale tu jest CZADOWO! - Zawołała.
- Poczekaj chwilę. - Powiedziałam i podeszłam do obrazu za którym były ukryte medaliony. Coś było nie tak obraz był lekko odsunięty. Szybko zaczęłam liczyć. Brakowało dwóch medalionów. Ten nienależący do nikogo leżał na miejscu. Brakowało medalionu Niny Ktoś był w środku. Ktoś z moich przyjaciół. Zaczęłam patrzeć na wizerunki. Brakowało jeszcze... mojego.
- Nie, nie, nie. Coś nie gra. Jakim cudem - Powtarzałam cały czas sobie.
- Co nie gra? - Zapytała brunetka podchodząc do mnie.
- Brakuje dwóch medalionów. - Szepnęłam.
- To ktoś z Sibuny jest w środku.
- Ale brakuje też mojego.
- Jak to?
- Nie mam pojęcia. Co robimy?
- Ja mam pomysł wynośmy się stąd! - Joy pociągnęła mnie za ramie i ruszyłyśmy w kierunku przejścia. Gdy byłyśmy już przy otworze, usłyszałyśmy, że coś szura. Obydwie obróciłyśmy się na pięcie. To kogo zobaczyłyśmy, przerosło nasze, moje najśmielsze oczekiwania. Przed nami stał ....



                                                                                                   


No macie rozdział 23. Mam nadzieję, że zadowoleni. Ja się dziwie, że ktoś te pierdoły czyta. 
No, cóż TdA się skończyło, co teraz ze sobą zrobić? Koniec tego wszystkiego. Nawet tego marudzenia, że w kolejny odcinek zniszczyli. Będzie mi tego brakować. Tego wszystkiego. Ale 'coś kończy się, żeby coś mogło trwać'. Teraz mamy nasze blogi, mimo, że serial się skończył. Póki mamy wenę jest dobrze ;) 
Życzę wam udanych wakacji, pełnych niesamowitych wrażeń, wspomnień. I ogólnie, żeby to były najlepsze wakacje ♥

Nowy rozdział za 17-18 komentarzy ;)

Co się będę rozpisywać, to tyle 
Bye 
Stevie 

P.S Jeśli nie wiecie jaki teraz serial oglądać, to bardzo, bardzo wam polecam Glee. ♥ 
+ nowy rozdział w piątek/sobotę 

20 komentarzy:

  1. Czyżby Patricia zobaczyła Mickusia pod prysznicem? O_O *skock*
    Cudny rozdział <3
    Bardzo podoba mi się styl, jakim piszesz. Bez zbędnych ceregieli, nie za dużo nie za mało: czyli świetnie :)
    KOCHAM KOCHAM KOCHAM ^ ^
    Też bym tak chciała, ale niestety (Sapphire jest jełopnym beztalenciem). Wątek Edzia i Patt jest genialny! waldzio racz ruszyć tyłek i popacz (OOO POPAACZ!).
    Peddie jest tutaj szczere i prawdziwe: takie jak powinno być: wredne, szczere do bólu i na swój sposób słodkie ^ ^
    Tymczasem waldzio uczynił z nich przymuły (kupił lokówkę i siem zaczęło).
    Stare Peddie ever <3
    Twoja Stevierer ^ ^

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały rozdział. OOooo ciekawe co zobaczyły Pat i Joy..... Ja już chyba wiem. No ale to nie ważne.. Pisz szybkoooo następne bo nie wytrzymam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może b edzie tam Eddie możę jego zobacza xd hahah albo Fabsa ; p Myślę , że Rufus i Victor są w środku xd Okej świetny rozdział jak zywkle mamy czekac aż do piątku albo do soboty .. Jeju nie xd.
    :) Świetne <333

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział ! Nie mogę się doczekać następnego !

    OdpowiedzUsuń
  5. AAAAAAA jak ty możesz przerywac w takim momencie !!! Nie moge sie doczekać nastepnego mam nadzieje że szybko dodasz ( najlepiej dzisiaj :P ) ZARĄBISTY rozdział :D
    <3

    OdpowiedzUsuń
  6. ja się załamie jeśli ty nie napiszesz do jutra nexta !!!!^_^/Patricia

    OdpowiedzUsuń
  7. Eeej, wyczuwam talencik ;)) Świetnee. <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny!Ciekawe kto przed nimi stał?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatni odcinek mej historii. Zapraszam:)
    http://fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com/2013/07/odcinek-15-kocham-cie-tak-mocno-ze-az.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Zostałaś nominowana do Libster Blog Awards i Versatile Blogger Awards /Rebecka

    OdpowiedzUsuń